środa, 7 listopada 2012

Tricia Rayburn - Syrena

XXI w. został zaatakowany przez gatunek fantasy, przez co naprawdę ciężko o dobrą książkę. Wszystko zaczęło się od '' Sagi Zmierzch ''. Lecz tym razem nie mamy do czynienia z wampirami ale z syrenami. Od tej pozycji oczekiwałam wiele, po pozytywnych ocenach myślałam że '' Syrena '' na długo zagości w mojej głowie, że będę miała o czym pisać a jednocześnie że zabraknie mi słów do opisywania tego cudownego dzieła i oczywiście że będę śledziła w wypiekami na twarzy losy bohaterów. Jednak, nie macie nawet pojęcia jak bardzo się zawiodłam.

Obiecujące słowa na tyle książki, pochlebne recenzje, tajemnicza dziewczyna z zamkniętymi oczyma na okładce to tylko jedne z kilku czynników które złożyły się na to że chciałam przeczytać tę pozycję. Z wypiekami na twarzy ułożyłam się wygodnie na łóżku rozpoczynając lekturę, Tricia starała się wprowadzić mnie w świat Vanessy Sands bo to o niej głównie jest ta książka. Jednakże ja z każdą przewróconą kartką utwierdzałam się w przekonaniu że to nie to, co chciałam przeczytać. Może za wysoko postawiłam poprzeczkę tej książce?. Sama nie wiem, ale jeszcze nigdy książka ( no może oprócz lektur ) nie sprawiła, że musiałam zmuszać się do czytania. Mogę spokojnie stwierdzić że '' Syrena '' była pomyłką. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda!. Spodziewałam się ciekawej fabuły, szybkich zwrotów akcji, dreszczyku emocji i bezbłędnych postaci. Nie otrzymałam nic, nawet jednej emocji - no dobra, byłam rozdrażniona że Pani Rayburn wydała taki niewypał i nie ma nawet mowy żebym sięgnęła po '' Głębie'' co to, to nie!.

'' Syrena '' opowiada o dwóch siostrach Vanessie i Justine Sands. To miały być wakacje ich życia, jak co roku wyjechały do małego miasteczka o nazwie Winter Harbor. Jednakże beztroskie wakacje szybko zamieniają się w koszmar gdy jedną sióstr ( Justine ) znajdują martwą nad brzegiem morza. I tak naprawdę od tego momentu zaczynają się serie niewyjaśnionych zabójstw. Vanessa nie wierzy że jej siostra popełniła samobójstwo i na własną rękę próbuje dociec prawdy co lub kto stoi za śmiercią jej siostry. Najgorsze jest to że jedyna osoba która może jej pomóc, zniknęła. Nie wiadomo gdzie, kiedy i po co. Dziewczyna z każdą nową podjętą decyzją jest coraz bliżej poznania przerażającej prawdy o sobie, swojej rodzinie i nowej przyjaciółce, a jak sobie z tym wszystkim poradziła?. Przekonacie się sięgając po tę pozycję. Mimo tego że tak się zawiodłam, nie ukrywałam zdziwienia kiedy przekonałam się że Vanessa nie jest kolejną oklepaną główną bohaterką paranormal romance, która czeka na przystojnego wampira i oczywiście musi być życiową ciapą. Oj nie, Vanessa to pewna siebie, zdecydowana kobieta, kto uparcie dąży do celu i przeskakuje rzucane jej pod nogi kłody. 

Słowo '' Syrena '' kojarzy mi się z disney'owską bajką lub przychodzą mi na myśl mity. Kobiety przedstawiane były jako pół-kobieta,  pół-ryba które wabiły swoim śpiewem żeglarzy na pewną zgubę. Autorka nie trzyma się jednak wyznaczonych norm, tak naprawdę nie poświęca tym opisom w ogóle czasu, tylko tyle co możemy wyczytać że wyglądają jak zwyczajne kobiety, jedyną cechą która różni je od śmiertelniczki to srebrne oczy. No i oczywiście nie zamieniają się w 10 sek. od zetknięcia z wodą jak to było przedstawione w popularnym serialu,  H2O wystarczy kropla wody.

Bohaterowie także nie zawładnęli moim sercem, są tak neutralni że aż ciężko ich zapamiętać. Autorka nie postarała się w ogóle. Jestem mega zawiedziona ponieważ uwielbiam się rozpisywać o bohaterach - co możecie zauważyć w moich recenzjach. A oni wszyscy są tak mdli że w sumie to nie wiem co mogę o nich napisać, bo szczerze mówiąc nawet nie ma co. Tricia kompletnie olała sobie sprawę bohaterów, a szkoda bo tak naprawdę w dużej mierze to właśnie Oni decydują o jakości książki i czy czytelnik będzie chciał do niej wracać, a ja z pewnością nie sięgnę po drugi tom. Jestem rozgoryczona że Rayburn tak olała sprawę. Nie lubię być robiona w balona..

Fabuła jeszcze jako tako się trzyma. Niby autorka miała jakiś pomysł ale jakoś nie za bardzo udało wcielić jej się go w życie. Mam wrażenie że sama do końca, nie wiedziała jak to wszystko miało wyjść, niby pomysł miała no ale jej nie wyszło. Wszystko się zlało w jedność i zrobiła się jedna wielka maniana. O akcji już nie wspomnę, jedna wielka beznadzieja. Momentami nie wiedziałam w ogóle co się czytałam, czytałam i nagle ni stąd ni z owąt czytałam o czym innym co zupełnie nie miało związku z danym rozdziałem. Wszystko napisane w sposób chaotyczny, niedbały i beznadziejny. Jedynym plusem tej książki to,to że napisała jest lekkim i przyjemnym  językiem dzięki czemu szybko się czyta. Ogólnie rzecz biorąc jestem na nie.

Książkę polecam wszystkim tym którzy mają ochotę się odmużdzyć i przeczytać coś nie zobowiązującego, szybkiego i nie wymagającego do jakichkolwiek refleksji bądź skupienia. Na tę pogodę co teraz panuje za oknem, z kubkiem gorącej herbaty, po ciężkim dniu w pracy bądź w szkole sprawdzi się idealnie. Ja stawiam wielki krzyżyk na tej książce i mówię jej po prostu najzwyczajniej w świecie wielkie grube pochylone NIE. Dawno się tak nie zawiodłam. Jestem zła, bardzo zła. Zapowiadała się świetna książka w ciekawą fabułą i wybitnymi bohaterami. A wyszła przepraszam za wyrażenie Dupa. Zupełnie nie rozumiem fenomenu tej pozycji.


'' - Oszalałaś - odezwałam się do swojego odbicia w lustrze, zanim ruszyłam w dół po schodach - I to na dobre. ''


2/10

5 komentarzy:

  1. Po przeczytaniu Twojej recenzji,wiem,że nie sięgnę po "Syrene" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, mnie tam sie podobala, jak dla mnie taka zła nie była, jak widać gust decyduje o wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam różne opinie na temat tej książki, jednak większość jest negatywna. Widzę, że i Tobie ona nie przypadła do gustu. Ja raczej też czasu na tę powieść marnować nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahaha:) Zawsze się głowiłam czemu mnie nie ciągnie do "Syreny", choc wszyscy szaleli, a tu proszę jest ktoś kto w końcu zjechał :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hah, chyba jednak dobrze zrobiłam, że po nią nie sięgałam.

    OdpowiedzUsuń