sobota, 7 lipca 2012

Richelle Mead - Ostatnie poświęcenie

Od wydawcy : '' Podejrzewałam, że ktoś mnie wrobił. W zbrodnię, której nie popełniłam. I nie chodziło o błahostkę, lecz o zabójstwo. Nie zrozumcie mnie źle. Zabijałam wiele razy. Złamałam niejedną zasadę (a nawet prawo). Z całą pewnością jednak nie byłam królobójczynią. Nigdy dotąd Rose nie miała takich kłopotów. Zawsze myślała, że zginie w walce. Tymczasem wygląda na to, że zostanie stracona i nie może liczyć na sprawiedliwy proces. Dla królobójczyni nikt nie ma litości… A burzliwa przeszłość dziewczyny świadczy przeciwko niej. Na szczęście Rose zostali jeszcze oddani przyjaciele, którzy muszą pomóc jej w ucieczce z więzienia, a także Dymitr. Czy po powrocie do świata żywych chłopak na nowo nauczy się kochać? '' 

To szósty i zarazem ostatni tom serii ' Akademii Wampirów ', z bolącym sercem przekręcałam ostatnią stronę książki. Seria o uczniach Akademii była jedną z moich ulubionych. Na szczęście Richelle ciesząca się dużą popularnością, przygotowała nie byle gratkę dla fanów tej że Sagi. A mianowicie wcale jej nie skończyła, tylko teraz postanowiła pisać ją oczyma naszej ukochanej alchemiczki Sidney, czy będzie ciekawa ?. Już niedługo się o tym przekonam bo zamierzam ją nabyć i wtedy na pewno podzielę się wrażeniami. Mam nadzieję że Pani Mead pokaże się z dobrej strony i nie zepsuje swojej dobrej pozycji jak zrobiła to... Meyer. 

Klimat powieści jest taki sam jak we wszystkich częściach Akademii. Autorka, pisze lekkim, młodzieżowym językiem czym plusuje sobie u czytelnika, szybkie zwroty akcji i ciekawa, przemyślana i dopracowana fabuła. Oraz ciekawe wątki np. miłosne to coś co uwielbiam w powieściach tej autorki. Wszystko dokładnie dopracowywuje, nie ma mowy o nudzie, zawodach itd. Mimo tych sześciu części Richelle wciąż zaskakuje, co rzadko się zdarza wśród wielotomowych powieściach, bo zazwyczaj już nie ma się pomysłu więc autor pisze jakiś chłam żeby tylko trzepać kasę.   Więc tak jak mówiłam, Pani Mead dała radę w stu procentach.

Jeżeli chodzi o bohaterów, nadal są fenomenalni chociaż czasem przyznam się bez bicia - nudzą. Tak jak Zoey Redbird działała mi na uzębienie w ' Domu Nocy ' tak teraz w ostatnim tomie Akademii zaczęła mi ciążyć Roza. Po prostu cała Redbird!. Richelle, co żeś najlepszego uczyniła z jedną z moich ulubionych postaci?!.  '' Jestem z Adrianem kocham Dymitra'' , '' Nie, nie kocham Dymitra przecież, jestem z Adrianem'' , ''Nie kocham żadnego z nich, albo nie może jednak... dla odmiany... Dymitra? ''. No po prostu chała, nie wiedziałam że można zespuć tak fajną i ciekawą postać.. Czuję się hm... oszukana?. Ale naszczęście są też postaci które postanowiły mi to wynagrodzić. Lissa, jak się okazuje potrafi być przebiegła, w tej książce zaskoczyła mnie swoją postawą do niektórych sytuacji i tym że potrafi być władcza. Już nie mamy do czynienia z cichą kruszynką. Adrian, cieszę się że autorka poświęciła mu dużo miejsca w tym tomie. Dzięki temu możemy się nieco zbliżyć do jego rodziny i arystokracji. A także poznajemy rodzinne sekrety innych Rodów Królewskich, dowiadujemy się także że Rody wcale nie są takie wyrafinowane jak to pokazują. A mają za sobą ciężką historię. To jest na prawdę wielki plus że Richelle tak wiele poświęca temu wątkowi. Dobrze że zdecydowała się na ten krok a nie powiela cały czas tych samych wątków '' Rose&Dymitr'' ponieważ to się robiło już nudne. Chociaż nie przeczę, bo niestety autorka też poświęciła im dużo czasu przez co stają się bardzo uciążliwi. Jillian także skradła moje serce i gwarantuję wam wielki szok jeżeli chodzi o tę postać. Bym zapomniała , Żmij ( Ibrahim Mazur ) też jest warty uwagi, osobiście jest to jedna z moich ulubionych postaci, uwielbiam chamskie, bezczelne, cyniczne postaci. A żmij daje radę. I zawsze wszystko musi mieć dopięte na ostatni guzik. Ogólnie jest bardzo dużo ciekawych postaci i bardzo ciekawie autorka wszystko dopasowała. Ja akurat szczególną uwagę zwróciłam na te, wam może ktoś inny wpadł w oko, a kto inny zalazł za skurę.

Mam problem z oceną tej książki bo niby wszystko jest w porządku. Fajna fabuła, genialni bohaterowie, ciekawe wątki, interesująca akcja, a jednak brakuje mi tego czegoś. Wyczekiwałam na wielkie '' buuum'' bo to w końcu ostatnia część, a przeliczyłam się szczerze mówiąc. Jakbym zapoznała się z tą serią od tomu ostatniego, pewnie bym nie chciała poznawać dalej historii  i bohaterów Akademii. Prawda jest taka że książka ginie w tłumie, niczym się nie wyróżnia z tych wszystkich powiastek o wampirach, z tą samą fabułą itd. Zawiodłam się na Pani Mead i to bardzo. Mam nadzieję że  '' Kroniki Krwi'' będą ciekawe i że autorka pokaże że nie jest gwiazdą ''jednego dzieła'' tylko że potrafi napisać coś na prawdę dobrego. Mimo wszystko polecam osobą które zapoznały się ze wszystkimi częściami Akademii a są ciekawe czy opłaca się inwestować czas w '' Ostatnie Poświęcenie'' i tym którzy zastanawiają się nad rozpoczęciem swojej przygody z Akademią,warunek jest jeden - nie zaczynajcie od tego tomu.

'
' - Moja córeczka - mruknął - zaledwie osiemnastolatka, a już została oskarżona o morderstwa, pomagała kryminalistom i ma na koncie więcej ofiar niż większość strażników przez całe życie - powiedział - Nie mógłbym być bardziej dumny ''


8/10

3 komentarze:

  1. Tak tylko mi się rzuciło w oczy... "Skórę" piszemy przez ó :)
    A sama książka była naprawdę świetna, jak zresztą cała seria. Możesz porównać nasze wrażenia z recenzją na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Dom Nocy" to moja ulubiona seria,chociaż przyznam,że czasem Zoey doprowadza mnie do białej gorączki.
    Nie czytałam jeszcze żadnej książki z tej serii,ale z chęcią to nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planie przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń