środa, 23 listopada 2011

Stephenie Meyer - Drugie Życie Bree Tanner

Książka ta trafiła w moje ręce przez czysty przypadek, dokładnie 1,5roku temu. Siedząc na lotnisku stwierdziłyśmy z mamą że udamy się do księgarnii i poglądamy książki. Większość była w języku angielskim. Nic mnie nie zainteresowało, już miałyśmy wychodzić kiedy w oczy rzucił mi się właśnie owy tytuł. Mój mózg włączył opcję ''search'' i po kilku minutach już wiedziałam skąd znam to imię. Jedna z postaci w Zaćmieniu miała właśnie tak na imię!. Podeszłam bliżej, sięgnęłam po książkę.. Potrzymałam ją w ręce, sprawdziłam ile ma stron ( 195) kurde, mało. Spojrzałam na mamę, machnęła ręką. W samolocie przysiadłam do lektury, jak się spodziewałam akurat starczyła mi na 1.40h lotu. Strony się przekręcały, a książka mnie nie wciągała. I tak zostało już do końca. Jako zmiechofanka liczyłam na kompletną bombę, niestety zawiodłam się. Odniosłam wrażenie że autorka już sama gubiła się w tym co pisze, co chwile powtarza się z uczuciami Bree co do Diega. 
 Książka rozpoczyna się wątkiem kiedy Bree wyrusza na polowanie z bandą Raoul'a i słynnym Diegiem. Akcja ta toczy się przez półksiążki. I oczywiście nie brak przemyśleń wampirzycy na temat jej człowieczego życia, z którego jak twierdzi nic nie pamięta. Ja pytam po co, roztrząsać ten temat przez półksiążki?!. Kiedy można to zastąpić naprawdę fajnymi wydarzeniami!. Stephenie jak mogłaś mi to zrobić, wydałaś naprawdę doskonałą sagę, czemu szargasz sobie opinię książką która rzekomo twoim zdaniem nawet nie miała się ukazać... Chyba Intruza będę omijała szerokim łukiem, bo nie chcę się zawieść na niej jeszcze bardziej. Była moją jedyną z ulubionych autorek i to wszystko pęka jak bańka mydlana gdy tylko spojrzę na tę książkę. Nie będę kłamała i wychwalała tę powieść pod niebiosa skoro za każdym razem gdy o niej pomyślę zbiera mi się na płacz.!
Ja mówię jej stanowcze, mocne, pogrubione NIE!, moim zdaniem to tylko wyrzucenie pieniędzy w błoto. Naprawdę jej nie polecam!.

0/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz